środa, 14 września 2011

Drugi dzień obrad European Committee

Wiele się wydarzyło od naszego poprzedniego wpisu, o których warto napisać. Przede wszystkim na Wyspie pojawiły się KOMARY – budząc powszechną grozę. Na szczęście występują wciąż w niewielkich ilościach.


Wczoraj po smacznym greckim lunchu i wspólnej Mszy Świętej, rozpoczęliśmy właściwą część Comittee od wysłuchania raportów międzynarodowych organizacji studenckich IYCS i IMCS. Muszę tu wspomnieć, że obecność tylu osób z różnych stron świata, poważnie zaangażowanych i zjednoczonych w wierze jest samo w sobie bardzo intensywnym i pozytywnym przeżyciem. Tym przyjemniej słuchało się relacji z działalności IYCS i IMCS, które swoją działalnością obejmują wiele państw i organizacji. Na członka prezydium został wybrany Janek Lipski.


Według planu po kolacji miała odbyć się prezentacja kultury państw, których przedstawiciele uczestniczą w Comittee. Najpierw jednak całą godzinę spędziliśmy w ciepłym morzu (nie wspomniałem przedtem, że mieszkamy kilka minut od piaszczystej plaży) chłonąc po gorącym dniu.


Wielokulturowy wieczór zaczął się od zaprezentowania jedzenia i picia typowego dla poszczególnych państw. Próbowaliśmy więc ciast, serów, kiełbas, słodyczy i innych bardziej lub mniej znanych przysmaków z Grecji, Niemiec, Malty, Rumuni, Ukrainy, Belgii, Litwy, Portugalii i Francji. Polska zaprezentowała Ptasie Mleczko, Krówki, Malagi Niemal każdy kraj przygotował też degustację typowych dla swego regionu alkoholi. Trudno o bardziej zabójczą mieszankę niż porto, ouzo, francuskie wina, żubrówka, miód pitny i niemieckie piwa.


W każdym razie wszyscy w bardzo radosnym nastroju przyglądali się pokazom i nauce tańca ukraińskiego, rumuńskiego, litewskiej oiry i podstawowych kroków z hawajów. My zaprezentowaliśmy taniec a la polonaise czyli Poloneza.


Dziś pracujemy już od rana a post ten powstaje podczas poobiedniej przerwy. Wszystkie organizacje reprezentowane na Comittee prezentowały swoje osiągnięcia i projekty. Przedstawiano największe trudności i plany poradzenia sobie z nimi. Okazuje się, że problem z aktywnym członkostwem jest dość powszechny w Europie. Niemniej jako reprezentanci Drum Buna nie mieliśmy w zasadzie czym się pochwalić. Naszym szczytowym osiągnięciem okazał się Fabex, a zaraz po nim Spotkania Świętomarcińskie. Zaprezentowaliśmy za to nasze pomysły na wyciągnięcie Drum Buna z kłopotów, ale o tym opowiemy przy okazji.

Spotkaliśmy się z życzliwym przyjęciem; udzielono nam wielu sensownych rad popartych własnymi doświadczeniami.



Przerwa się kończy!

Do usłyszenia!

J.M.

fotografie: Jean-Remy Dushimiyimana

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz